Szukaj na tym blogu

sobota, 12 października 2013

Rozdział 3



Ada pośpiesznie oderwała się od Michała i pobiegła, lecz teraz już nie była smutna i zalana łzami, tylko niemalże uśmiechnięta. Za nią biegł Michał, nie wiedział, gdzie i po co, lecz nie chciał znów słyszeć jej płaczu.
- Ada! Zaczekaj! – krzyczał za nią, lecz ona go nie słuchała i biegła dalej. – Gdzie biegniesz? – nie ustępował chłopak.
- Zobaczysz!!! – odpowiedziała nie ukrywając entuzjazmu.
- Ach… - mruknął pod nosem Michał.
Obaj biegli wciąż przed siebie, przebiegli cały park, a potem skręcili w prawo, kilka uliczek później w lewo. Gdzie byli? Czy Ada wie, jak wrócić? Dziewczyna nie miała już siły, więc zwolniła na chwilę i usiadła na ławce. Czy na pewno wiedziała, co robić? Już nie była taka szczęśliwa, nagle spod jej powiek wypłynęła łza, potem druga, trzecia, aż w końcu znów płakała.
- Co się stało… - zaczął pytać Michał, lecz Ada mu przerwała.
- Nic, nie pytaj, chodźmy dalej – powiedziała swoim delikatnym i kruchym głosem. Po czym wstała i poszła, spoglądając wciąż na ławkę, na której wcześniej siedziała, tak, jakby usiłowała coś sobie przypomnieć. Nie była w stanie pohamować łez spływających po jej policzkach. Coś było nie tak, przecież przed chwilą była jeszcze taka szczęśliwa… Michał wziął ją za rękę i odtąd szli razem. Ada powoli dochodziła do siebie, ale co się stało? Dlaczego znów zaczęła płakać? Nawet Michał nie mógł się domyślić.
- Czemu wcześniej płakałaś? Co się stało? – spytał chłopak, gdy Ada przestała szlochać.
- Nic… Nic ważnego, to… To tylko wspomnienia… - powiedziała ze smutkiem w głosie, po czym dodała, prawie płaczem – Michał, a co, jak się nie uda? Jak i tak się przeprowadzę…
Przystanęli na chwilę.
- Już cicho, wszystko będzie dobrze, nie martw się – powiedział Michał, kładąc rękę na policzku Ady.
Poszli dalej. Teraz w zupełnej ciszy. Nikt się nie odzywał, ulica była pusta. Po chwili zaczął padać deszcz, lecz oni nie zwracając na nic uwagi szli i szli, coraz dalej. Nie śpieszyli się, teraz czas nie był ważny. Liczyło się tylko to, aby plan przyniósł oczekiwane skutki. Plan, który znała tylko jedna osoba…  W końcu dziewczyna odezwała się.
- Już jesteśmy na miejscu. To jedyne miejsce, którego nikt prócz mnie nie zna. Zawsze przychodziłam tu, gdy coś mi nie wychodziło, lub byłam zasmucona, tak jak teraz, ponieważ tylko tu mogłam liczyć na zupełną ciszę i spokój – powiedziała Ada melancholijnym głosem.
- I co zamierzasz zrobić? – spytał Michał z podziwem oglądając otoczoną lasem, piękną, choć nie dużą łąkę. Na środku rosło kilka drzew. Na największym znajdował się prymitywny domek, a w zasadzie tylko malutka platforma z kilku zbitych desek. – Sama znalazłaś to cudowne miejsce?
- Tak, inaczej nie byłoby tu tak cicho i spokojnie, bo inni też by wiedzieli o jego istnieniu. Kiedyś, gdy byłam mała, starszy brat zabierał mnie często do tego lasu, pewnego razu zgubiłam się, miałam chyba sześć lat. Odnalazłam to miejsce, lecz wciąż nie wiedziałam, jak wrócić do domu. Potem usłyszałam, jak on mnie woła, bez zastanowienia pobiegłam w stronę, z której dobiegał głos. Znalazłam ścieżkę, lecz Bartka, bo tak miał na imię, już tam nie było i nigdy więcej go nie widziałam… - zaczęła mimowolnie szlochać, jej głos zamienił się w tak kruchy, cichy i smutny, jak nigdy dotąd.  – Wielokrotnie wychodziłam sama z domu, aby go poszukać, ale… A…a… ale… To na nic. Nie znalazłam go… Potem przypomniałam… Przypomniałam sobie to miejsce… Znalezienie go zajęło mi bardzo dużo czasu, lecz… lecz było warto. Teraz, ilekroć tu przychodzę, wydaje mi się… że mój ukochany brat tu jest i chce mnie pocieszyć… - w końcu nie mogła się powstrzymać i wybuchła płaczem.
- Nie płacz już, wszystko będzie dobrze, poukłada się… - powiedział Michał, przytulając Adę.
- Michał, ty… ty mi go tak bardzo przypominasz… - odezwała się dziewczyna sprawiając wrażenie tak słabej i bezbronnej, że oczy chłopaka stawały się coraz wilgotniejsze. – Nie mogę, nie mogę stracić jeszcze ciebie – Ada szepnęła mu do ucha bardziej stanowczym głosem.
Michał postawił dziewczynę prosto przed sobą, patrzył jej głęboko w oczy, a ona odwzajemniała to spojrzenie.
- Nie stracisz mnie, nawet, gdybyś miała pojechać na drugi koniec świata, ja i tak będę z tobą. Jak nie uda ci się zostać, odnajdę cię, mimo wszystko – Ada zaczęła płakać, lecz nie z żalu, tylko ze wzruszenia. Brat mówił jej to samo, jak była mała, lecz jemu nie udało się dotrzymać obietnicy. Czy Michałowi się to uda? Czy jego też ma stracić? W jej głowie w ciągu zaledwie kilu sekund przebiegło tyle myśli, że zatoczyła się lekko i upadła na ziemię. Michał pomógł jej wstać.
- Co się stało? – zapytał. – Może jest ci zimno, albo jesteś głodna, przecież prawie nic dziś nie jadłaś – powiedział, po czym wręczył swój płaszcz dziewczynie. – Lepiej już chodźmy, kupię ci coś do jedzenia. – Po drodze opowiesz mi jaki masz plan.
Chłopak wziął Adę na barana i poszedł. Czy na pewno wiedział jak wrócić? Nie, lecz wiedział, że idzie w dobrą stronę, nie znał dalszej drogi, ale i tak szedł, szedł coraz dalej. Bolały go plecy, nie wiedział, gdzie jest. Skręcił, czy idzie w dobrą stronę? Teraz już tego nie wiedział.
- Czy mogę zejść? – ku zdziwieniu Michała, odezwała się cicho dziewczyna. – Pomyliliśmy drogę, choć za  mną.
- Dobrze, przepraszam – westchnął chłopak.
Ada szła przodem, oddała już płaszcz Michałowi, widząc, że on marznie. Szła z niezwykłą pewnością siebie. Jej kroki wydawały się być tak lekkie, jakby leciała nad ziemią. Michał nie mógł się jej napatrzeć. Była taka piękna. Podszedł do niej i chwycił ją za rękę. Dalej szli razem.
- Czy powiesz mi, co zamierzasz zrobić, aby nie wyjechać?
- Tak, oczywiście, przepraszam, że zapomniałam. Pomyślałam sobie, żeby wymknąć się jutro z domu i ukryć się na jakiś czas na tej polanie lesie, którą ci pokazywałam. Tam jest mi dobrze, czuję, że mój starszy brat jest ze mną i chce dla mnie jak najlepiej. Ciągle, gdy zamknę tam oczy, to go widzę – powiedziała dziewczyna, której znów zanosiło się na płacz.  – Wiesz, dlaczego płakałam, gdy wstałam z ławki? – dodała po chwili, jak udało jej się uspokoić.
- Nie, nie wiem – odparł Michał.
- To dlatego, że przypomniałam sobie, jak wygłupiałam się tam z Bartkiem – mimo woli lekko się uśmiechnęła. – Było to w ostatni dzień, kiedy go widziałam – powiedziała, po czym znów posmutniała.
Michał się już nie odezwał, nie wiedział, co powiedzieć. Ada musiała tyle wycierpieć w życiu, a on wcześniej ranił ją jeszcze bardziej. Teraz już się nie dziwił, dlaczego tak często się rozklejała. Nagle ni z tego, ni z owego powiedział:
- To ze względu na twojego brata, rodzice chcą wyjechać?
- Tak. Oni nie wiedzą… Nie wiedzą, że wspomnienia mogą także rozweselać. Chcą się wyprowadzić, żeby zapomnieć… Zapomnieć o tym bólu, który ich dręczył po zaginięciu Bartka. Mnie też boli to, że go straciłam, ale bez wspomnień… Bez wspomnień straciłabym już wszystko, co mnie z nim łączy. Czemu, czemu nie chcą, aby coś, cokolwiek im go przypominało? – powiedziała rozżalona Ada.
- Nie wiem… - powiedział Michał bardzo odległym i zamyślonym głosem. – Ada, nie smuć się więcej, przecież teraz masz mnie – dodał już normalnie.
Poszli dalej. Było już ciemno, latarnie przy ulicy zaczynały się zaświecać, lecz nie było ich wiele. Stały w dużych odstępach. Ada wychodząc sama z domu o tej porze, nie czuła się bezpiecznie, lecz dziś było inaczej, szła z chłopakiem, najbliższym jej sercu. Czy uda jej się samej wyjść z domu, jak będzie zupełnie ciemno? Co jak stchórzy i będzie musiała wyjechać? Nie, wymknie się na pewno. Inaczej przecież straci na zawsze Michała, tak jak straciła brata.
- Jesteśmy już blisko. Stańmy na chwilę – powiedział Michał. – Musimy dokładniej omówić twoją ucieczkę.
- Dobrze – odpowiedziała szeptem Ada.
- Spotkajmy się pod twoim domem o trzeciej nad ranem, myślę, że to będzie idealna godzina. Masz coś przeciwko?
- Nie, to bardzo miło, że pójdziesz ze mną. Bałam się, że sama będę musiała uciekać w środku nocy. Mam nadzieję, że zdążę na trzecią. Muszę przecież napisać list pożegnalny do rodziców, zanim wyjdę. Do tego jestem jeszcze nie spakowana.
- Ja będę pół godziny przed trzecią. Nieważne, ile będę musiał czekać. I tak zostanę, dopóki  nie przyjdziesz.

3 komentarze:

  1. Ogólnie masz bardzo fajny styl pisania, ale ciężko mi się czytało. Oczywiście nie ze względu na treść ;), ale na czcionkę, która jakoś nie przypadła mi do gustu. Wydaje mi się, że do dłuższych opowiadać lepsze jest coś prostszego - Arial, Georgia? Trochę przez nią mieszało mi się w głowie haha ;)
    Widzę, że dopiero zaczynasz i dobrym patentem na zyskanie czytelników jest komentowanie innych blogów, oczywiście szczerze. Wydaje mi się, że lepiej jest poświęcić trochę czasu i przeczytać ich post, żeby potem napisać szczery komentarz. Autor na pewno to doceni i wejdzie na Twój blog.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w dalszym blogowaniu :)

    http://hungergameshistory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie piszesz :D
    Kiedy następny rozdział?

    photo-andyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Następny rozdział jutro lub w poniedziałek, sory, że tyle musicie czekac, ale rodzice każą się uczyć wieczorem, a po szkole nie mam czasu, bo chodzę codziennie na balet :D

    OdpowiedzUsuń