Ada pośpiesznie oderwała się od
Michała i pobiegła, lecz teraz już nie była smutna i zalana łzami, tylko
niemalże uśmiechnięta. Za nią biegł Michał, nie wiedział, gdzie i po co, lecz
nie chciał znów słyszeć jej płaczu.
- Ada! Zaczekaj! – krzyczał za
nią, lecz ona go nie słuchała i biegła dalej. – Gdzie biegniesz? – nie
ustępował chłopak.
- Zobaczysz!!! – odpowiedziała nie
ukrywając entuzjazmu.
- Ach… - mruknął pod nosem
Michał.
Obaj biegli wciąż przed siebie,
przebiegli cały park, a potem skręcili w prawo, kilka uliczek później w lewo.
Gdzie byli? Czy Ada wie, jak wrócić? Dziewczyna nie miała już siły, więc
zwolniła na chwilę i usiadła na ławce. Czy na pewno wiedziała, co robić? Już
nie była taka szczęśliwa, nagle spod jej powiek wypłynęła łza, potem druga,
trzecia, aż w końcu znów płakała.
- Co się stało… - zaczął pytać
Michał, lecz Ada mu przerwała.
- Nic, nie pytaj, chodźmy dalej –
powiedziała swoim delikatnym i kruchym głosem. Po czym wstała i poszła, spoglądając
wciąż na ławkę, na której wcześniej siedziała, tak, jakby usiłowała coś sobie
przypomnieć. Nie była w stanie pohamować łez spływających po jej policzkach.
Coś było nie tak, przecież przed chwilą była jeszcze taka szczęśliwa… Michał
wziął ją za rękę i odtąd szli razem. Ada powoli dochodziła do siebie, ale co
się stało? Dlaczego znów zaczęła płakać? Nawet Michał nie mógł się domyślić.
- Czemu wcześniej płakałaś? Co
się stało? – spytał chłopak, gdy Ada przestała szlochać.
- Nic… Nic ważnego, to… To tylko
wspomnienia… - powiedziała ze smutkiem w głosie, po czym dodała, prawie płaczem
– Michał, a co, jak się nie uda? Jak i tak się przeprowadzę…
Przystanęli na chwilę.
- Już cicho, wszystko będzie
dobrze, nie martw się – powiedział Michał, kładąc rękę na policzku Ady.
Poszli dalej. Teraz w zupełnej
ciszy. Nikt się nie odzywał, ulica była pusta. Po chwili zaczął padać deszcz,
lecz oni nie zwracając na nic uwagi szli i szli, coraz dalej. Nie śpieszyli
się, teraz czas nie był ważny. Liczyło się tylko to, aby plan przyniósł
oczekiwane skutki. Plan, który znała tylko jedna osoba… W końcu dziewczyna odezwała się.
- Już jesteśmy na miejscu. To
jedyne miejsce, którego nikt prócz mnie nie zna. Zawsze przychodziłam tu, gdy
coś mi nie wychodziło, lub byłam zasmucona, tak jak teraz, ponieważ tylko tu
mogłam liczyć na zupełną ciszę i spokój – powiedziała Ada melancholijnym głosem.
- I co zamierzasz zrobić? –
spytał Michał z podziwem oglądając otoczoną lasem, piękną, choć nie dużą łąkę.
Na środku rosło kilka drzew. Na największym znajdował się prymitywny domek, a w
zasadzie tylko malutka platforma z kilku zbitych desek. – Sama znalazłaś to
cudowne miejsce?
- Tak, inaczej nie byłoby tu tak
cicho i spokojnie, bo inni też by wiedzieli o jego istnieniu. Kiedyś, gdy byłam
mała, starszy brat zabierał mnie często do tego lasu, pewnego razu zgubiłam się,
miałam chyba sześć lat. Odnalazłam to miejsce, lecz wciąż nie wiedziałam, jak
wrócić do domu. Potem usłyszałam, jak on mnie woła, bez zastanowienia pobiegłam
w stronę, z której dobiegał głos. Znalazłam ścieżkę, lecz Bartka, bo tak miał
na imię, już tam nie było i nigdy więcej go nie widziałam… - zaczęła mimowolnie
szlochać, jej głos zamienił się w tak kruchy, cichy i smutny, jak nigdy dotąd. – Wielokrotnie wychodziłam sama z domu, aby
go poszukać, ale… A…a… ale… To na nic. Nie znalazłam go… Potem przypomniałam…
Przypomniałam sobie to miejsce… Znalezienie go zajęło mi bardzo dużo czasu,
lecz… lecz było warto. Teraz, ilekroć tu przychodzę, wydaje mi się… że mój
ukochany brat tu jest i chce mnie pocieszyć… - w końcu nie mogła się
powstrzymać i wybuchła płaczem.
- Nie płacz już, wszystko będzie
dobrze, poukłada się… - powiedział Michał, przytulając Adę.
- Michał, ty… ty mi go tak bardzo
przypominasz… - odezwała się dziewczyna sprawiając wrażenie tak słabej i
bezbronnej, że oczy chłopaka stawały się coraz wilgotniejsze. – Nie mogę, nie
mogę stracić jeszcze ciebie – Ada szepnęła mu do ucha bardziej stanowczym
głosem.
Michał postawił dziewczynę prosto
przed sobą, patrzył jej głęboko w oczy, a ona odwzajemniała to spojrzenie.
- Nie stracisz mnie, nawet,
gdybyś miała pojechać na drugi koniec świata, ja i tak będę z tobą. Jak nie uda
ci się zostać, odnajdę cię, mimo wszystko – Ada zaczęła płakać, lecz nie z
żalu, tylko ze wzruszenia. Brat mówił jej to samo, jak była mała, lecz jemu nie
udało się dotrzymać obietnicy. Czy Michałowi się to uda? Czy jego też ma
stracić? W jej głowie w ciągu zaledwie kilu sekund przebiegło tyle myśli, że
zatoczyła się lekko i upadła na ziemię. Michał pomógł jej wstać.
- Co się stało? – zapytał. – Może
jest ci zimno, albo jesteś głodna, przecież prawie nic dziś nie jadłaś –
powiedział, po czym wręczył swój płaszcz dziewczynie. – Lepiej już chodźmy,
kupię ci coś do jedzenia. – Po drodze opowiesz mi jaki masz plan.
Chłopak wziął Adę na barana i
poszedł. Czy na pewno wiedział jak wrócić? Nie, lecz wiedział, że idzie w dobrą
stronę, nie znał dalszej drogi, ale i tak szedł, szedł coraz dalej. Bolały go
plecy, nie wiedział, gdzie jest. Skręcił, czy idzie w dobrą stronę? Teraz już
tego nie wiedział.
- Czy mogę zejść? – ku zdziwieniu
Michała, odezwała się cicho dziewczyna. – Pomyliliśmy drogę, choć za mną.
- Dobrze, przepraszam – westchnął
chłopak.
Ada szła przodem, oddała już
płaszcz Michałowi, widząc, że on marznie. Szła z niezwykłą pewnością siebie.
Jej kroki wydawały się być tak lekkie, jakby leciała nad ziemią. Michał nie
mógł się jej napatrzeć. Była taka piękna. Podszedł do niej i chwycił ją za
rękę. Dalej szli razem.
- Czy powiesz mi, co zamierzasz
zrobić, aby nie wyjechać?
- Tak, oczywiście, przepraszam,
że zapomniałam. Pomyślałam sobie, żeby wymknąć się jutro z domu i ukryć się na
jakiś czas na tej polanie lesie, którą ci pokazywałam. Tam jest mi dobrze,
czuję, że mój starszy brat jest ze mną i chce dla mnie jak najlepiej. Ciągle,
gdy zamknę tam oczy, to go widzę – powiedziała dziewczyna, której znów zanosiło
się na płacz. – Wiesz, dlaczego
płakałam, gdy wstałam z ławki? – dodała po chwili, jak udało jej się uspokoić.
- Nie, nie wiem – odparł Michał.
- To dlatego, że przypomniałam
sobie, jak wygłupiałam się tam z Bartkiem – mimo woli lekko się uśmiechnęła. –
Było to w ostatni dzień, kiedy go widziałam – powiedziała, po czym znów
posmutniała.
Michał się już nie odezwał, nie
wiedział, co powiedzieć. Ada musiała tyle wycierpieć w życiu, a on wcześniej
ranił ją jeszcze bardziej. Teraz już się nie dziwił, dlaczego tak często się
rozklejała. Nagle ni z tego, ni z owego powiedział:
- To ze względu na twojego brata,
rodzice chcą wyjechać?
- Tak. Oni nie wiedzą… Nie
wiedzą, że wspomnienia mogą także rozweselać. Chcą się wyprowadzić, żeby
zapomnieć… Zapomnieć o tym bólu, który ich dręczył po zaginięciu Bartka. Mnie
też boli to, że go straciłam, ale bez wspomnień… Bez wspomnień straciłabym już
wszystko, co mnie z nim łączy. Czemu, czemu nie chcą, aby coś, cokolwiek im go
przypominało? – powiedziała rozżalona Ada.
- Nie wiem… - powiedział Michał
bardzo odległym i zamyślonym głosem. – Ada, nie smuć się więcej, przecież teraz
masz mnie – dodał już normalnie.
Poszli dalej. Było już ciemno,
latarnie przy ulicy zaczynały się zaświecać, lecz nie było ich wiele. Stały w
dużych odstępach. Ada wychodząc sama z domu o tej porze, nie czuła się
bezpiecznie, lecz dziś było inaczej, szła z chłopakiem, najbliższym jej sercu.
Czy uda jej się samej wyjść z domu, jak będzie zupełnie ciemno? Co jak stchórzy
i będzie musiała wyjechać? Nie, wymknie się na pewno. Inaczej przecież straci
na zawsze Michała, tak jak straciła brata.
- Jesteśmy już blisko. Stańmy na
chwilę – powiedział Michał. – Musimy dokładniej omówić twoją ucieczkę.
- Dobrze – odpowiedziała szeptem
Ada.
- Spotkajmy się pod twoim domem o
trzeciej nad ranem, myślę, że to będzie idealna godzina. Masz coś przeciwko?
- Nie, to bardzo miło, że
pójdziesz ze mną. Bałam się, że sama będę musiała uciekać w środku nocy. Mam
nadzieję, że zdążę na trzecią. Muszę przecież napisać list pożegnalny do
rodziców, zanim wyjdę. Do tego jestem jeszcze nie spakowana.
- Ja będę pół godziny przed
trzecią. Nieważne,
ile będę musiał czekać. I tak zostanę, dopóki nie przyjdziesz.
Ogólnie masz bardzo fajny styl pisania, ale ciężko mi się czytało. Oczywiście nie ze względu na treść ;), ale na czcionkę, która jakoś nie przypadła mi do gustu. Wydaje mi się, że do dłuższych opowiadać lepsze jest coś prostszego - Arial, Georgia? Trochę przez nią mieszało mi się w głowie haha ;)
OdpowiedzUsuńWidzę, że dopiero zaczynasz i dobrym patentem na zyskanie czytelników jest komentowanie innych blogów, oczywiście szczerze. Wydaje mi się, że lepiej jest poświęcić trochę czasu i przeczytać ich post, żeby potem napisać szczery komentarz. Autor na pewno to doceni i wejdzie na Twój blog.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w dalszym blogowaniu :)
http://hungergameshistory.blogspot.com/
świetnie piszesz :D
OdpowiedzUsuńKiedy następny rozdział?
photo-andyou.blogspot.com
Następny rozdział jutro lub w poniedziałek, sory, że tyle musicie czekac, ale rodzice każą się uczyć wieczorem, a po szkole nie mam czasu, bo chodzę codziennie na balet :D
OdpowiedzUsuń