Szukaj na tym blogu

piątek, 7 lutego 2014

Aktualizacja

Taka mała "aktualizacja" - będę dodawać posty w każdy weekend, a jeżeli nie będę dała rady to was o tym poinformuję.
Buziaczki ;***

czwartek, 6 lutego 2014

Przeprosiny

Bardzo wszystkich przepraszam za tak długą nieobecność. Powiem szczerze i otwarcie - po prostu nie miałam ochoty kontynuować pisania tej książki przez to co się ostatnio u mnie dzieje. Ale nie poddałam się :) Teraz wracam do was, aby pokazać wam dalsze losy bohaterów :D

Rozdział 5

       Dziewczyna rzuciła kartkę na wycieraczkę, otworzyła drzwi i biegła... Biegła, wciąż dalej... dalej... i dalej. Z jej oczu, na suchy asfalt spływały łzy. Łzy, których nie mogła powstrzymać...
      Wykończona płaczem i wysiłkiem, stanęła na środku drogi, oparła ręce na zgiętych kolanach, uspokoiła się na chwilę, ale znów zaczęła szlochać. Michał stał tuż obok niej, przytulił ją i szli dalej, teraz już wolno, spokojnie...
       Zaczął kropić deszcz, lecz oni nic sobie z tego nie robili. Szli dalej. W końcu... W końcu doszli. Ada zmęczona bezsenną nocą bezwładnie opadła na wilgotną ziemię. Była tak szczęśliwa i zasmucona za razem, że trudno było w to uwierzyć. Michał usiadł koło niej, zmęczona wyglądała jeszcze bardziej uroczo... Siedzieli tak, w lekkim świetle wschodzącego słońca. Nie odzywali się do siebie, nie wiedzieli co powiedzieć. Patrzyli sobie głęboko w oczy. Po ich twarzach spływały lśniące krople porannego deszczu. Michał przytulił Adę i przytrzymując ją za ramiona postawił przed sobą.
      - Ja nigdy cię nie zostawię. Nie ważne, czy będziesz  tego chciała czy nie, zawsze będę przy tobie i będę się o ciebie troszczył. Nigdy nie zniknę z twojego życia - powiedział chłopak zdecydowanie, z powagą na twarzy. Bez dwóch zdań było widać, że naprawdę bardzo mu zależy. Ada przytuliła go z całych sił i szlochała - nie wiadomo, czy ze wzruszenia, radości, czy przez jej niepewność.
       - Dz... dz... dziękuję Michał - po pewnym czasie udało jej się wydusić bardzo cichym i kruchym głosem. - Przepraszam - dodała po chwili. - To wszystko moja wina. Gdyby nie ja, nie mój egoizm, to teraz byś się nie martwił, to nie tak miało być... - powiedziała, po czym znów zaczęła szlochać.
       - Ada, już cicho. To nie twoja wina - chłopak ją uspokoił, zbliżył się do niej i pocałował ją w policzek. Ada patrzyła na niego swoimi ogromnymi oczami, wciąż mokrymi od płaczu. Była zaskoczona, ale tak bardzo szczęśliwa... Aż trudno to opisać. - Ja jestem szczęśliwy, mogąc widzieć ciebie, bo jesteś kobietą mojego życia.
       Ada wtuliła się mocno w Michała, nie wiedząc, jak ma mu podziękować za te słowa. Już nie płakała. Zapomniała o rodzicach, jej jedynym marzeniem było zostać z chłopakiem jak najdłużej. Do końca tego, nic wcześniej nie wartego życia. 
       Wzeszło słońce, na trawie i delikatnych listkach kwiatów widać było poranne krople rosy, które emanowały spokojem. Ada powoli zasypiała. Była wyczerpana poprzednim dniem. A co, jeżeli jednak źle postąpiła? Co, jeżeli powinna zostać? Co z rodzicami, jak zareagują na stratę drugiego dziecka?
       Te pytania dręczyły dziewczynę i nie pozwalały jej zasnąć. Mimo wszystko, zmęczenie okazało się silniejsze. Ada po chwili zasnęła w objęciach Michała. Chłopak delikatnie przełożył ją na okrytą ziemię, zdjął z niej przemoczony płaszcz i opatulił w koce, aby nie było jej zimno. Co prawda dzień zapowiadał się dość ciepły, ale Michał nie chciał ryzykować zdrowia ukochanej osoby.
       Kiedy Ada spała, chłopak siedział koło niej i z niedowierzaniem się jej przyglądał. Była taka piękna i taka delikatna. Kto by przypuszczał, że w życiu już tyle przeszła. Michał był zrozpaczony tym, że on ją dodatkowo ranił. Chciał jej to wynagrodzić, ale nie potrafił... Nie wiedział jak...
     Po chwili i jego zmożył sen. Ta bezradność go wykańczała. Nie wiedział co dalej. Nie wiedział nawet co robić, jak Ada się obudzi. Nie będzie mógł być z nią cały czas, bo będzie przecież musiał w końcu wrócić do domu. Myśląc nad tym zasnął.