Szukaj na tym blogu

niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 6

      Ada obudziła się. Była w lepszym  humorze, niż przed dzień, lecz i tak nie czuła się najlepiej. Było jej gorąco, szybko  zdjęła z siebie koce i zobaczyła śpiącego Michała. Wyglądał masakrycznie. Był wciąż cały przemoczony i leżał na wilgotnej ziemi, dygotał z zimna.
       -Ach... - westchnęła cicho dziewczyna i podeszła do Michała, wyglądającego teraz jak mały, bezbronny chłopiec. Przykryła go jednym z kocy leżących wcześniej na niej.
      -Dziękuje mamo... - powiedział nieświadomie przez sen chłopak. Ada tylko zaśmiała się cicho, ale przypomniawszy sobie rodziców natychmiast posmutniała. Myśli z poprzedniej nocy, a właściwie rana, powróciły.
       Czy jej rodzice wiedzieli już, że uciekła? Chcąc znaleźć odpowiedź na to pytanie, sięgnęła do kieszeni po telefon. Nie było żadnej wiadomości, ani nieodebranego połączenia. To dobrze... Jeszcze nie wiedzą. Zablokowała klawiaturę na telefonie i odruchowo popatrzyła na pusty ekran. Przestraszyła się swojego odbicia i z wrażenia upuściła telefon. Dość głośno upadł on na ziemię. "Uff..." - pomyślała, gdy zobaczyła, że Michał wciąż słodko śpi. Na szczęście sie nie obudził... 
       Dziewczyna przypominając sobie jak przerażająco wygląda, poczuła również, że śmierdzi. Natychmiast wyjęła z torby bieliznę i ręcznik, po czym zlokalizowała mały strumyk, w którym bawiła sie jak była jeszcze małym dzieckiem. Chciała natychmiast poprawić swój wygląd, więc szybko się umyła.
      Ubrania z poprzedniego dnia rzuciła na ubłoconą ziemię, a zaś te, które miała ubrać, delikatnie położyła na płaskim głazie, który wydawał się być najczystszym i najsuchszym miejscem w okolicy. Dziewczyna weszła do lodowatej wody. Temperatura jednak nie miała dla niej większego znaczenia, gdyż wciąż nie mogła wybaczyć sobie tragicznego wyglądu.
       - No nie... - powiedziała sama do siebie, zauważając, że zapomniała płynu do mycia. Owinęła się ręcznikiem i z nadzieją, że Michał jeszcze śpi, poszła na polankę. Ucieszyła się widząc chłopaka z zamkniętymi oczami, zwiniętego w kłębek, mruczącego coś cicho pod nosem. Spał, na pewno... 
       Dziewczyna szybko wzięła to, po co poszła i w błyskawicznym tempie znalazła się z powrotem w strumyku. Teraz, nie wiadomo dlaczego woda wydawała jej się przyjemna i orzeźwiająca, choć jej temperatura w rzeczywistości pozostała taka sama jak wcześniej. Po dziesięciu minutach dziewczynka była umyta. Dopiero teraz zauważyła, że na dworze nie jest bardzo ciepło i nie powinna wchodzić do tak zimnej wody. Włożyła bieliznę najszybciej jak umiała, odwróciła się i chciała biec, aby się ubrać, ale...
Zobaczyła Michała, po przeciwnej stronie strumyka. Szedł powoli w jej stronę, z uśmiechem na twarzy.
       - Ada! W końcu cię znalazłem. Martwiłem się, nie wiedziałem, gdzie jesteś... N...N... - zmieszał się, kiedy zobaczył, że dziewczyna jest w samej bieliźnie. - Nie idź nigdzie, zanim mi nie powiesz - wykrztusił. kiedy był już w stanie się odezwać.
       Ada była równie zmieszana. Nie wiedziała, co robić. Miała nadzieję, że zdąży wrócić, póki chłopak będzie jeszcze spał. Stała tak w bezruchu i z tępą miną na twarzy gapiła się na Michała.
       - Przepraszam, naprawdę nie chciałem - usłyszała po chwili słowa niesfornie wydobywające się z ust chłopaka, tak jakby dopiero uczył się mówić.
       - N...N...Nic się nie stało - wyszeptała dziewczynka wciąż patrząc na Michała, który się odwrócił i powoli odchodził. - Michał! To nie w tą stronę... - powiedziała trochę głośniej, zauważając, że chłopak idzie w złym kierunku.
       Michał odwrócił się i równie powoli jak wcześniej zmienił kierunek marszu. Był zarumieniony i zmieszany.
       - Ada, ja... ja...ja naprawdę nie chciałem przyjść w t... takiej chwili, ale się martwiłem... - zaczął tłumaczyć Michał jąkając się.
       - Masz szczęście, że nie przyszedłeś wcześniej, bo wtedy, to by ci się dostało! - powiedziała Ada, po czym zaczęła się śmiać. Michał przyłączył się do niej.
       - Nie jest ci zimno? - zapytał po chwili.
       - Nie, nie, przecież to tylko jesień, a ja jestem w samej bieliźnie. - powiedziała Ada ironicznie, po czym oboje wybuchli śmiechem. Michał podał jej swoją bluzę z poprzedniego dnia, w której wciąż był. Ona jednak nie chciała jej założyć i chichocząc kłóciła się z chłopakiem.
       Jakże inaczej wyglądali, niż poprzedniej nocy. Wciąż się śmiali, jakby odrzuciwszy problemy na bok, cieszyli się każdą chwilą spędzoną razem. W końcu doszli do polany. Ada pobiegła do torby i wyciągnęła z niej ubrania będące na wierzchu i szybko zarzuciła je na siebie. Uff... poczuła ulgę, kiedy zrobiło jej się ciepło. Michał patrząc na nią, wciąż wyobrażał sobie, że ma na sobie samą bieliznę, ale rumieńce zeszły z jego twarzy i nie czuł się już tak zmieszany. Wiedział, że powinien wracać do domu, ale nie chciał zostawiać Ady samej w środku lasu, lecz jego niepewność natychmiast rozwiała dziewczyna.
       - Michał wracaj już lepiej do domu, bo twoi rodzice zauważą, że cię nie ma. O mnie się nie martw, przecież wiesz, że znam to miejsce dużo lepiej od ciebie - powiedziała Ada. - No właśnie... Czy jesteś pewien, że potrafisz wrócić?
       - Tak, tak, na pewno trafię do domu - powiedział chłopak, nie chcąc dodawać dziewczynie więcej zmartwień.
       - To do zobaczenia Michał. Przyjdziesz tu jeszcze, prawda? - powiedziała Ada nagle smutniejąc.
       - Oczywiście, o to się nie martw. Przyniosę ci nawet coś ciepłego na obiad! - Michał powiedział pewny siebie, oddalając się.
       Chłopak szedł przed siebie. Nie wiedział, gdzie jest, ani w którą stronę ma iść do domu, ale był uradowany tym, że mógł uszczęśliwić osobę tak bliską jego sercu. Oddalał się coraz bardziej od polany, wyszedł z lasu i szedł... szedł coraz dalej...

piątek, 7 lutego 2014

Aktualizacja

Taka mała "aktualizacja" - będę dodawać posty w każdy weekend, a jeżeli nie będę dała rady to was o tym poinformuję.
Buziaczki ;***

czwartek, 6 lutego 2014

Przeprosiny

Bardzo wszystkich przepraszam za tak długą nieobecność. Powiem szczerze i otwarcie - po prostu nie miałam ochoty kontynuować pisania tej książki przez to co się ostatnio u mnie dzieje. Ale nie poddałam się :) Teraz wracam do was, aby pokazać wam dalsze losy bohaterów :D

Rozdział 5

       Dziewczyna rzuciła kartkę na wycieraczkę, otworzyła drzwi i biegła... Biegła, wciąż dalej... dalej... i dalej. Z jej oczu, na suchy asfalt spływały łzy. Łzy, których nie mogła powstrzymać...
      Wykończona płaczem i wysiłkiem, stanęła na środku drogi, oparła ręce na zgiętych kolanach, uspokoiła się na chwilę, ale znów zaczęła szlochać. Michał stał tuż obok niej, przytulił ją i szli dalej, teraz już wolno, spokojnie...
       Zaczął kropić deszcz, lecz oni nic sobie z tego nie robili. Szli dalej. W końcu... W końcu doszli. Ada zmęczona bezsenną nocą bezwładnie opadła na wilgotną ziemię. Była tak szczęśliwa i zasmucona za razem, że trudno było w to uwierzyć. Michał usiadł koło niej, zmęczona wyglądała jeszcze bardziej uroczo... Siedzieli tak, w lekkim świetle wschodzącego słońca. Nie odzywali się do siebie, nie wiedzieli co powiedzieć. Patrzyli sobie głęboko w oczy. Po ich twarzach spływały lśniące krople porannego deszczu. Michał przytulił Adę i przytrzymując ją za ramiona postawił przed sobą.
      - Ja nigdy cię nie zostawię. Nie ważne, czy będziesz  tego chciała czy nie, zawsze będę przy tobie i będę się o ciebie troszczył. Nigdy nie zniknę z twojego życia - powiedział chłopak zdecydowanie, z powagą na twarzy. Bez dwóch zdań było widać, że naprawdę bardzo mu zależy. Ada przytuliła go z całych sił i szlochała - nie wiadomo, czy ze wzruszenia, radości, czy przez jej niepewność.
       - Dz... dz... dziękuję Michał - po pewnym czasie udało jej się wydusić bardzo cichym i kruchym głosem. - Przepraszam - dodała po chwili. - To wszystko moja wina. Gdyby nie ja, nie mój egoizm, to teraz byś się nie martwił, to nie tak miało być... - powiedziała, po czym znów zaczęła szlochać.
       - Ada, już cicho. To nie twoja wina - chłopak ją uspokoił, zbliżył się do niej i pocałował ją w policzek. Ada patrzyła na niego swoimi ogromnymi oczami, wciąż mokrymi od płaczu. Była zaskoczona, ale tak bardzo szczęśliwa... Aż trudno to opisać. - Ja jestem szczęśliwy, mogąc widzieć ciebie, bo jesteś kobietą mojego życia.
       Ada wtuliła się mocno w Michała, nie wiedząc, jak ma mu podziękować za te słowa. Już nie płakała. Zapomniała o rodzicach, jej jedynym marzeniem było zostać z chłopakiem jak najdłużej. Do końca tego, nic wcześniej nie wartego życia. 
       Wzeszło słońce, na trawie i delikatnych listkach kwiatów widać było poranne krople rosy, które emanowały spokojem. Ada powoli zasypiała. Była wyczerpana poprzednim dniem. A co, jeżeli jednak źle postąpiła? Co, jeżeli powinna zostać? Co z rodzicami, jak zareagują na stratę drugiego dziecka?
       Te pytania dręczyły dziewczynę i nie pozwalały jej zasnąć. Mimo wszystko, zmęczenie okazało się silniejsze. Ada po chwili zasnęła w objęciach Michała. Chłopak delikatnie przełożył ją na okrytą ziemię, zdjął z niej przemoczony płaszcz i opatulił w koce, aby nie było jej zimno. Co prawda dzień zapowiadał się dość ciepły, ale Michał nie chciał ryzykować zdrowia ukochanej osoby.
       Kiedy Ada spała, chłopak siedział koło niej i z niedowierzaniem się jej przyglądał. Była taka piękna i taka delikatna. Kto by przypuszczał, że w życiu już tyle przeszła. Michał był zrozpaczony tym, że on ją dodatkowo ranił. Chciał jej to wynagrodzić, ale nie potrafił... Nie wiedział jak...
     Po chwili i jego zmożył sen. Ta bezradność go wykańczała. Nie wiedział co dalej. Nie wiedział nawet co robić, jak Ada się obudzi. Nie będzie mógł być z nią cały czas, bo będzie przecież musiał w końcu wrócić do domu. Myśląc nad tym zasnął.